Głowa do góry Podcast

ODCINEK 4

Głowa do góry – Podcast

Klątwa Nanda Devi. Zapomniana historia (cz. 2)

Jedenastego czerwca 1939 roku członkowie polskiej ekspedycji z optymizmem spojrzeli skąpany w słońcu wierzchołek Nanda Devi East. Budził ich zachwyt. Tylko pięć wyższych gór zostało dotąd na świecie zdobytych. Jak się później okazało, żadna z nich nie była tak trudna. Do dziś na tej górze więcej osób zginęło, niż ją zdobyło. <pauza> Tenzing Norgay – pierwszy zdobywca Everestu u boku Edmunda Hillary’ego,  pytany o najtrudniejszą górę na jakiej był, bez wahania wskazywał trasę, którą szli Polacy w 1939 roku na Nandę. 

Ale wtedy – 11 czerwca, pionierzy z Polski podejmujący pierwszą w historii próbę wejścia na ten szczyt czuli, że mogą to zrobić. Klątwa, która głosiła, że zdobywca tej góry zginie tragicznie, a jego ciało nigdy nie zostanie odnalezione nie trapiła ich bytnio. Nawet Jakub Bujak, który jeszcze niedawno zdaniem lekarza wymagał natychmiastowej ewakuacji z bazy niespodziewanie ozdrowiał i tego dnia zameldował gotowość do wyruszenia w drogę. 

Nie było go jednak w grupie, którą posłano do boju w pierwszej kolejności. Byli w niej: Stefan Bernadzikiewicz, Janusz Klarner i dwóch Szerpów. 

W części pierwszej

Ruszyli do góry – tempo nadawali Janusz Klarner i Stefan Bernadzikiewicz. Z nimi dwóch Szerpów. Wszyscy związani jedną liną. Droga była trudna – po jednej stronie wspinacze mieli nawis śnieżny pod którym były setki metrów samego powietrza. Po drugiej stronie grozą wiało z potężnej szczeliny lodowca. Idący na końcu Bernadzikiewicz co jakiś czas napominał kolegów, żeby nie zbliżali się do krawędzi nawisu, bo to szalenie zdradliwy teren. Torujący Klarner jednak bardziej obawiał się szczeliny z dugiej strony. Uznał, że nawis nie może być aż tak goźny. Ostatnie, co zobaczył Stefan Bernadzikiewicz, to robiącego dwa kroki w stronę krawędzi grani Janusza. 

Nie było huku, nie było krzyku. Klarner po prostu spadł. Teraz pozostało tylko czekać niznośnie dłużące się milisekundy, aż naprężająca się lina szarpnie Davą Tseringiem, szerpą który był z nim związany liną.

Nie sposób się tak męczyć. Nawis chyba wielki nie będzie. Zbliżam się na dwa kroki do krawędzi. Pomimo to zapadam się znowu. Klnę szczelinę. Lecz nie… lecę. Wpadam w kozły.. Muszę przeciwdziałać, lecz nie wiem gdzie jest ziemia, gdzie niebo, a gdzie ściana po której spadam. Nagle ostre, bolesne szarpnięcie w piersiach. Spokój. Przez chwilę obserwuję lecące w dół bryły, za którymi gonią moje rękawice. Mija długie kilkadziesiąt sekund, a potem słyszę stłumiony łoskot gdzieś spod progu lodowca, leżącego 2000 metrów pod mymi stopami. 

Janusz Klarner w zapiskach

Na szczęście Janusza Dava Tsering najsprawniejszym i najbystrzejszym z tszerpów. Kiedy zobaczył, że Klarner zaczyna spadać, szybko przeskoczył na drugą stronę grani i zaparł się nogami tak, że pozwoliło mu to wytrzymać szarpnięcie, które zaparło Klarnerowi dech w piersi. Kiedy Polak wygramolił się na górę wyściskał Szerpę jak pluszaka.

Wkrótce wspinacze zapominają o chwilach grozy na grani, bo zdobywanie wysokości idzie im bardzo sprawnie. Nanda zdaje się gościnnie wpuszczać ich do swojego domu. Zgodnie z ustaleniami, w czwartym obozie na wysokości 6400 metrów ekipa szykuje się do ataku szczytowego. Do wierzchołka jeszcze kilometr w pionie. Wieczorem dowodzący Akar decyduje, że ruszą najsilniejsi – Bernadzikiewicz i Klarner. 

Bujak przyjmuje tę wiadomość ze smutkiem, ale to samym Akarem targają największe wątpliwości. Rano, ku zdumieniu reszty, nagle zmienia zdanie – mówi, że pójdą wszyscy. To oczywisty absurd, bo z Polakami w obozie czwartym jest tylko dwóch Szerpów a to za mało, bo nieść sprzęt dla czwórki wspinaczy. Ale kierownik wyprawy nie potrafi zrezygnować ze szczytu. Dochodzi do kłótni pomiędzy Bernadzikiewiczem a Karpińskim. Ostra wymiana zdań kończy się boleśnie symbolicznym gestem. Karpiński przekazuje Klarnerowi polską flagę, przeznaczoną do zatknięcia na szczycie.

Głowa do góry - Podcast. Odcinek 4. Klątwa Nanda Devi. Zapomniana Historia

Ekipa szturmowa była w połowie drogi na szczyt,  kiedy zdecydowali, że właśnie tu stanie piąty obóz, do którego wycofają się po zdobyciu Nandy. Uczestnicy ataku szczytowego zaczęli przygotowywać miejsce na namioty, kiedy rozległ się krzyk Davy Tseringa. Indżung  – drugi szerpa – spadł w przepaść.

Spotkało go dokładnie to samo, co Klarnera – urwał się pod nim fragment nawisu. Indżung choć przeżył i podobnie jak Janusz wisiał na linie nad przepaścią, nie miał pojęcia jak przy jej pomocy wdrapać się z powrotem na górę. Polacy zrzucili mu drugą linę, ale i z niej nie umiał skorzystać. Reszta bała się zbliżać do krawędzi grani, bo w każdej chwili mógł się oderwać kolejny fragment nawisu. Nie sposóļ było też wytłumaczyć mu po Polsku jak powinien się zachować. 

W końcu  Klarner asekurowany przez kolegę wyjrzał zza krawędzi i zobaczył, że Szerpa bezmyślnie owinął drugą linę wokół nadgarstka i teraz jego ręka jest w opłakanym stanie. Nie było wyjścia. Trzeba było wyciągnąć go samodzielnie – brutalną siłą mięśni. Nie bardzo wiadomo jakim cudem to się Klarnerowi udało, ale się udało. Tak potężny wysiłek na siedmiu tysiącach metrów ma  jednak swoją cenę. Z poturbowanym Indżungiem i wykończonym Klarnerem ekipa musiała przerwać atak szczytowy. 

W obozie kolejna narada. Polacy orzekają, że Indżunga ktoś musi natychmiast sprowadzić na dół do lekarza. Jednak kto to będzie? Przecież takie zadanie oznacza ostateczną rezygnację ze szczytu. Rzucają losy. Kto wie, może w losowaniu palce maczała potężna sąsiadka obozujących na 6 tysiącach metrów Polaków – sama Nanda. Jeżeli tak, to dziękować powinien jej  Adam Karpiński. Lider wyprawy wreszcie miał swój moment. Los zadecydował, że to on i Jakub Bujak wyruszą na szczyt, a Janusz Klarner i Stefan Bernadzikiewicz sprowadzą Szerpę na dół. 

Następnego ranka obie ekipy ruszyły w swoją stronę. Dwójka szturmowa miała jednak problem – przecież właśnie stracili Szerpów. Cały sprzęt musieli nieść samodzielnie. Po 18 kilogramów na plecach. To morderczy wysiłek na tej wysokości. Karpiński nie dał rady. Kolejny atak szturmowy musiał zawrócić w połowie drogi. Najzwyczajniej zabrakło im sił.

Głowa do góry - Podcast. Odcinek 4. Klątwa Nanda Devi. Zapomniana Historia
Nanda Devi East

Niedługo cała grupa znów siedziała w obozie czwartym i obmyślała dalsze plany. Berndzikiewicz i Klarner zdążyli już wrócić z bazy, prowadząc ze sobą zdrowych Szerpów. Kuba Bujak w tajemnicy przed Akarem, zdradza kolegom, że ich lider jest skrajnie wyczerpany. Konspiracja jednak była zbędna, bo Karpiński zdawał sobie z tego sprawę. Kolejny atak przypuszcza więc wspólnie pozostała trójka. 

Dwa razy już zmuszeni byli zawracać w połowie drogi. Przeklęty środek trasy. Tym razem go pokonali. Jednak chwilę później Bernadzikiewicz wyraźnie osłabł. Pokonał go ten sam przeciwnik, co Karpińskiego – zmęczenie. 

 Dalej ruszyli już tylko Klarner i Bujak. Niezmordowany Klarner, który wspiął się pięć tysięcy metrów wyżej niż kiedykolwiek wcześniej w swoim życiu i zmartwychwstały niemalże Bujak, który jeszcze dwa tygodnie temu leżał w bazie ciężko chory, ledwie się poruszając. 

Wynurzam się w pewnej chwili – niespodziewanie zupełnie – ze stromizn skał uskoku na śnieżną równinę: to szczyt! Serce wali jak młotem, a za gardło coś chwyta. Zmęczenie? Tak, ale i wzruszenie i uczucie szczęścia, że oto właśnie dziś, że teraz i że właśnie nam przyszedł ten zaszczyt. Wstyd powiedzieć… beczę. Ze wzruszenia, z radości – że jednak się udało, że spełniły się marzenia i zamysły blisko dziesięciu lat.

Tak moment zdobycia szczytu wspominał Jakbu Bujak

W bazie na zdobywców czekała wielka uczta. Major Foy zdobył  się nawet w euforii na  karkołomny toast w języku zdobywców.

Niech żyje Polska.

Odwrót spod Nandy i Marsz Polaków, przez okoliczne wioski przypomina przemarsz zwycięskich legionów, albo przejaazd gwiazd rocka limuzyną! Wszędzie są witani za honorami i uwielbieniem. W oczach miejscowych Polacy stali się oblubieńcami Nandy. Istotami niemal boskimi. Ponadto, dla lokalnych jasnym było, że skoro Nanda uznała Polaków za godnych wejścia do jej domu, a ci następnie goszczą w ich wioskach, to zapewnia całej okolicy ogromne łaski i przychylne oko bogini.

Głowa do góry - Podcast. Odcinek 4. Klątwa Nanda Devi. Zapomniana Historia
Od lewej: Janusz Klarner, Jakub Bujak, Adam Karpiński, Mjr Foy, S. Blake, Stefan Bernadzikiewicz

Zresztą, w łaski, którymi rzekomo obdarowała Polaków Nanda uwierzyli nawet sami Polacy. Janusz Klarner po wejściu na szczyt zanotował

Wieloimienna bogini śmierci Parwatti – Kali – Nanda, uznała nas widać za pątników, pobożnie odbywających pielgrzymkę, a nie za świętokradców wdzierających się do jej siedziby. 

Członkowie historycznej wyprawy czuli się po tym sukcesie nieprawdopodobnie naładowani energią. Radość z sukcesu łączyła się z powracającymi siłami w ogólną euforię, która skierowała ich uwagę na kolejny potężny masyw górski – trzywierzchołkowy,  ponadsiedmiotysięczny Tirsulli. 

Karpiński i Bernadzikiewicz czuli niedosyt pod Nanda Devi East. Szukali innej okazji do wykazania się. Pozostała dwójka rozumiała ich motywację. Pomimo pory monsunowej Polacy postanowili więc spróbować.

Początek pracy nad oswojeniem Tirsuli przebiegał gładko. Pewnego dnia w obozie drugim doszło jednak do kłótni pomiędzy Klarnerem a Karpińskim. Pierwszy twierdził, że nie powinni nazbyt obciążać Szerpów bagażami, natomiast Kierownik był zdania, że cały sprzęt do pomiarów naukowych powinni zabrać ze sobą na ściany Tirsuli, a nieść go mieli właśnie wynajęci tragarze. Tym razem Akar postawił na swoim. 

Po tej kłótni rozdzielili się na dwójki – Klarner i Bujak – zdobywcy Nandy pozostali w drugim obozie, a Karpiński i Bernadzikiewicz wyruszyli zakładać trzeci obóz razem z tragarzami. Na noc zostali w tym obozie sami, a tragarze wrócili na dół, aby następnego dnia z pozostałymi wspinaczami i kolejną partią sprzętu ruszyć znów w górę do trójki. 

Tylko że następnego dnia trójki już nie było. W miejscu, gdzie miała się ona znajdować, Klarner i Bujak znaleźli tylko liście zaparzonej herbaty. Znak, że kiedy zeszła lawina, ich koledzy byli już po kolacji. 

Tyle przeciwności pokonali już na tej wyprawie dzielni Polacy. Tyle razy wywijali się śmierci w dramatycznych okolicznościach. Mimo to zatriumfowali w potężnym sanktuarium Nandy. Zdawało się, że zdobyli jej przychylność i łaskę. Tymczasem śmierć dopadła ich w tak cichy i bezlitosny sposób – bez świadków, bez dramatyzmu ani szansy na walkę, czy przeciwdziałanie.

Lawina, która pogrzebała Adama Karpińskiego i Stefana Bernadzikiewicza była tak potężna, że na powierzchni dało się znaleźć ledwie kilka przedmiotów osobistych tej dwójki. Reszta leżała wiele metrów pod śniegiem. Ich ciał nie odnaleziono do dziś.

Zachowało się zdjęcie Janusza Klarnera i Jakuba Bujakaa, patrzących w zadumie na  lawinisko, na którym ustawiony jest samotny krzyż, upamiętniający ich kolegów. To zdjęcie budzące ciarki w każdym, kto poznaje jego historię będziecie mieli możliwość zobaczyć na moim profilu na facebooku i Instagramie. 

Głowa do góry - Podcast. Odcinek 4. Klątwa Nanda Devi. Zapomniana Historia
Jakub Bujak i Janusz Klarner

Pozostali wspinacze zadecydowali o wycofaniu z Tirsuli. Pod koniec sierpnia wyruszyli w podróż do Europy. 1 września wieść o niemieckiej inwazji na Polskę zastała ich na statku. Od teraz losami Janusza Klarnera i Jakuba Bujaka – zdobywców Nanda Devi East – kierowała wojna. Dariusz Jaroń w książce  „Polscy Himalaiści”, dokumentującej losy całej czwórki pionierów zapisał nieco poetycko, że Janusz Klarner z ciszy i bieli Himalajów błyskawicznie wskoczył w huk i szkarłat wojny.

Zgodnie z obietnicą złożoną ojcu, najpierw wyruszył na front. Po kapitualcji  założył warsztat w Warszawie, dzięki któremu sabotował niemieckie działania w stolicy,  uszkadzając ich samochody. Cały czas działał w konspiracji razem z bratem. 

Kiedy go pojmano Janusz wytłuaczyłrodzinie.  

„Jerzy nie żyje. Myśmy się tak umówili”

 Chodziło o umowę, że w przypadku aresztowania należy popełnić samobójstwo aby nie dać się złamać na torturach. 

Póżniej Klarner uczestniczył w planowaniu Powstania Warszawskiego, w którym dowodził jednym z oddziałów. Został wtedy postrzelony w głowę. Kula jednak szczęśliwie przeszła przez czaszkę uszkadzając jedynie odrobinę wzrok himalaisty. Przez cały czas Klarner gromadził dokumenty o wyprawie z 1939 roku i starał się o wydanie książki o tym zapomnianym przez wojnę przedsięwzięciu. 

Głowa do góry - Podcast. Odcinek 4. Klątwa Nanda Devi. Zapomniana Historia
Janusz Klarner

Swoje obszerne notatki i dokumenty sumiennie gromadził też Jakub Bujak. On po kapitulacji uciekł z Polski przez Węgry i Francję do Wielkiej Brytanii, cały czas szukając okazji do pomocy w walce z Niemcami i śląc zaszyfrowane listy do rodziny w Polsce. 

Jako bardzo utalentowany inżynier został zatrudniony w fabryce Rolls Royce’a. Jego rola tam była owiana tajemnicą, ale najprawdopodobniej Bujak został zaangażowany w pracę dla brytyjskiej armii, gdzie zadaniem jego zespołu było opracowanie silnika z napędem strumieniowym, który w tamtych czasach mógł stanowić broń prawdziwie przełomową dla losów wojny.

Obaj przeżyli wojnę we względnym zdrowiu. Zapytacie więc – po co to całe gadanie o klątwie, skoro historia spina się tylko połowicznie. Posłuchajcie dalej. 

Po wojnie Janusz Klarner układał sobie życie w Warszawie z poślubioną pod okupacją żoną. Jednak jako odznaczany wielokrotnie oficer i uczestnik Powstania Warszawskiego był mocno obserwowany przez Urząd Bezpieczeństwa.

Z kolei w pobliżu Bujaka w Wielkiej Brytanii zaczęły się kręcić podejrzane postacie, które nie odstępowały go ani na krok. Ruszali z nim nawet w góry, co było momentami raczej dziwne. Zwłaszcza gdy pewnego razu na wspinaczkę w Kornwalii wybrała  się z nim młoda dziewczyna, która ewidentnie nie była jego partnerką. Historycy podejrzewają, że to rząd brytyjski przydzielał ochroniarzy Bujakowi chroniąc w równym stopniu jego samego, co tajemnic wojskowych, które znał. 

Z tej wycieczki z niejaką panną Wilkinson Bujak już nie wrócił. Odnaleziono ich rozłożone namioty. Odnaleziono też plecaki zdeponowane u mieszkającej w okolicy staruszki. Ich ciał nigdy jednak nie odnaleziono. Latem 1945 roku Bujak i Wilkinson po prostu zniknęli. 

Cztery lata później, w 1949 roku Janusz Klarner, jedyny pozostały przy życiu uczestnik pionierskiej ekspedycji w Himalaje sprzed 10 lat planował razem z żoną ucieczkę za granicę. Życie w kraju kontrolowanym przez sowietów było dla niego zbyt niebezpieczne. Nie zdążył. Pewnego dnia wyszedł z domu i rozpłynął się na ulicach Warszawy. Do dziś nie wiadomo co się z nim stało. 

Głowa do góry - Podcast. Odcinek 4. Klątwa Nanda Devi. Zapomniana Historia

A więc jednak – Nanda zatriumfowała. Dopadła swoje ofiary w sposób bezlitosny – wysługując się wojną, okupantami i spiskowcami. Nie uznała Polaków za godnych jej łaski i gościnności. W ciągu dziesięciu lat dosięgnęła wszystkich zuchwalców, którzy rzucili jej wyzwanie. I zgodnie z legendą, pożarła ich ciała, których nikt nigdy nie odnalazł.Masz pytania? Zaciekawiła Cię ta historia? Chcesz dowiedzieć się więcej o polskich pionierach? Ta historia ma sobie znacznie więce jzagadek niż mogłem przekazać. Chętnie opowiem na wszystkie Wasze pytania. Zapraszam na facebooka i instagrama podcastu Głowa do góry, gdzie uzupełniam historie z odcinków w osobnych postach. Jeżeli natomiast po prostu spodobał Ci się ten odcinek, oceńgo proszę pozytywnie dając łapkę w górę i zasubskrybuj mój kanał. To realnie przybliża mnie do momentu, w którym będę mógł nagrywać jeszcze lepsze i jeszcze więcej odcinków. Z góry dziękuję

POSŁUCHAJ POZOSTAŁYCH ODCINKÓW:

8 154 komentarze